Można było im ubliżać, pluć na nich, itp. Taki delikwent, którego twarz wszyscy już dobrze zapamiętali, wynosił się z miasta.
Dzisiaj – w nieco zmienionej symbolice, władze same sobie stawiają słup hańby – za moje pieniądze! Hańbą jest bezprawne wymuszenie na mnie opłaty za słup i tablicę na drodze publicznej. Mało było władzom – pobierania ode mnie opłaty miesięcznej 600 zł za parking z kopertą (przy widełkach: 0-600 zł), to jeszcze kazano mi zapłacić za słup i tablicę … aż 1230 zł (1000 zł + VAT 230 zł). W Legionowie tablica i słup kosztują razem … 172 zł (brutto!).
Dla udokumentowania bezprawia lubelskich urzędników (czytaj: carskich czynowników), zamówiłem specjalne ramki z szybkami pleksiglasowymi, w których umieściłem zdjęcie, eksponując urzędnicze curiosum. Tablica wisi na moim busie już od lipca, a pojazd zimuje teraz w garażu. Ale… sprawa robi się nadal aktualna.
30 grudnia 2015 r. wysłałem kolejne (już 32 pismo do władz miasta – tym razem do Rady Miasta) w sprawie naszych busów. 14 stycznia 2016 r. przewodniczący Rady Miasta p. Piotr Kowalczyk poinformował nas, że pismo przekazał do ponownego rozpatrzenia prezydentowi Żukowi.
Pan Żuk publicznie wypowiedział się w dniu 25 czerwca 2015 r., że nasza sprawa wymaga zbadania opinii publicznej. Skoro tak – to podpieramy się tymi właśnie argumentami:
1. w dniach 8-10 lipca wygraliśmy sondaż w Dzienniku Wschodnim: 620 głosujących, 54% za, 43% – przeciw, 3% – nie miało w tej sprawie zdania.
15 grudnia 2015 r. – (po 4 miesiącach od złożenia naszego pisma) Rada Dzielnicy Stare Miasto wydała pozytywną opinię w naszej sprawie. Pół roku wcześniej pozytywnie naszą sprawę zaopiniowała Komisja Kultury Rady Miasta Lublin.
Jakie jeszcze sztuczne przeszkody wymyśli pan Żuk i jego ekipa, by nam dalej szkodzić?
Podobno sondaż w Dzienniku Wschodnim był pierwszym (i jak dotąd – jedynym) sondażem, który pan Żuk przegrał. Polecam się więc innym w walce z absurdami i złą wolą lubelskich urzędników.
