Moje podróże 2015 r. – marzec: Mediolan

Mediolan znany jest głównie z fresku „Ostatnia Wieczerza” i z opery la Scala. Ale warto pamiętać, że w tym mieście znajduje się jedna z większych katedr gotyckich na świecie (157 m dł., 93 m szer.), potężny ceglany zamek Sforzów (rodzinny zamek królowej Bony) i bazylika Św. Ambrożego. Oprócz dawnych zabytków Mediolan imponuje architekturą modernistyczną z końca XX wieku. Warto pamiętać, że w Mediolanie powstały Legiony Polskie Jana Henryka Dąbrowskiego – kilkanaście miesięcy po III rozbiorze Polski.
Na zdjęciach: Galeria Wiktora Emanuela II, katedra, zamek Sforzów, kościół MB Łaskawej (miejsce słynnego fresku), bazylika św. Ambrożego i nowoczesne wieżowce ze szkła.

Moje podróże 2015 r. – marzec: Padwa

Padwa – to nie tylko miejsce pielgrzymek do grobu św. Antoniego, nazywanego Świętym Antonim z Padwy. Ten cudowny patron od rzeczy zagubionych, jeden z pierwszych franciszkanów, pochodził z Lizbony. Padwa – to również miasto uniwersyteckie, odwiedzane przez znakomitych Polaków w XVI wieku. Odwiedzając bazylikę San Antonio warto zwiedzić przy okazji najstarszy ogród botaniczny na świecie (zab. UNESCO) i pomijaną niesłusznie przez pielgrzymów bazylikę św. Justyny. Bazylika, znajdująca się tuż przy parkingu dla autokarów, po drodze do bazyliki św. Antoniego jest miejscem grobu innego wybitnego Świętego – Łukasza. Aż dziw bierze, że pielgrzymi i turyści udają się gremialnie do bazyliki św. Marka w Wenecji i św. Antoniego z Padwy, a zapominają o św. Łukaszu Ewangeliście – patronie lekarzy i malarzy. Głowa Świętego (czaszka) znajduje się w praskiej katedrze św. Wita, przywieziona z Padwy w połowie XIV wieku z polecenia cesarza i króla Czech, Karola IV.
Poniżej: zdjęcia obu bazylik i ogrodu botanicznego.

Mój komentarz do uwagi w Dzienniku Wschodnim (05.02.2015) – dlaczego Lublin przegrał ESK z Wrocławiem

„Lublin na jednej ulicy we Wrocławiu. Czekają na pomysły”:

Żuk też był (i jest) z PO. Lublinowi nawet nie pomogli wpływowi politycy: Palikot, Mucha i Karpiński. Jeśli kamienica przy Bramie Grodzkiej wygrywa konkurs internautów na najbrzydsze miejsce w Polsce, a otoczenie dworca PKS nie zmieniło się co najmniej od 40 lat (od czasów moich studiów) – zardzewiałe budy-szczęki, połamane i krzywe płyty chodnikowe, jeżeli piękny Sandomierz ma dachówki, a Lublin – zardzewiałe blachy na dachach, jeżeli mamy slamsy w promieniu 200 m od Starego Miasta: Lubartowska, Furmańska, Zielona, Żmigród, Wyszyńskiego, Farbiarska, itd., itd. Sama pamięć o unii nie wystarczy – trzeba dbać o wizerunek miasta, inwestować w ścisłe centrum miasta, a nie w stadion, bo on tylko pochłania dodatkowe koszty, a igrzysk i tak – jak na razie brak. Proszę zobaczyć Łódzką Manufakturę, która jest największym centrum handlowo-gastronomiczno-rozrywkowym w Polsce. Proszę zobaczyć Szczecin, Bydgoszcz, Toruń. Jesteśmy grajdołem w skali Polski! A Pan Żuk za punkt swojego honoru chce pokazywać turystom Lublin City-Tour slamsy przy ul. Zielonej. Gratuluję „gospodarza”, który średnio przechodził ze swoimi gośćmi raz w tygodniu na Plac Litewski i nigdy nie widział brudnej, zalepionej przez kilka lat papierem i szarej już od błota tabliczki „Znak Dziedzictwa Europejskiego” (na co zwróciłem władzom pisemnie uwagę w dniu 27 lipca 2015 r., a wobec braku ich reakcji – powiadomiłem publicznie media w dniu 20 sierpnia 2015 r. Skutkiem tego było podziękowanie osoby z Wydz. Gospodarki Komunalnej UM Lublin „za troskę obywatelską”). Czy mam kolejny raz prowokować podobne podziękowania od władz miasta, ogarniętych urzędniczą inercją? Wojciech Górski.

„Złote myśli lubelskich urzędników…”

Rozpoczynam serial absurdu urzędników Urzędu Miasta Lublin, kierowanego przez dra Krzysztofa Żuka. W myśl zasady Miłosza „spisane będą czyny i rozmowy” – będą publikowane w odcinkach pisemne odpowiedzi „fachowców” – z podaniem ich imion, nazwisk, pełnionych funkcji oraz dat wysłanych pism.

Odcinek I: „istnieje obawa że (nasze) pojazdy (elektryczne) mogą stanowić zagrożenie bezpieczeństwa pieszych” – dr (?) Jakub Kosowski, Dyrektor Wydziału Sportu i Turystyki UM Lublin, w piśmie z dnia 28.05.2013 – w odpowiedzi na nasze pismo do prezydenta Lublina z dnia 05.04.2013:

Według władz Lublina, inne pojazdy takiego zagrożenia nie stwarzają. Ciekawa interpretacja! – Nasze pojazdy są najbezpieczniejsze z możliwych:
a) są wolnobieżne – do 25/h,
b) przy manewrach cofania mają sygnał dźwięku,
c) są bez przyczepki, co ułatwia jazdę, a zwłaszcza manewr cofania,
d) takie pojazdy nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa pieszych w innych miastach, uzdrowiskach i ośrodkach wypoczynkowych (Warszawa – deptak – Plac Zamkowy – mini pociąg z dwoma wagonikami, Nałęczów – park zdrojowy – melex z przyczepką).

W dniu 17 kwietnia 2015 r. wystąpiłem do Rady Miasta Lublin z wnioskiem o powołanie biegłych, którzy stwierdziliby – na jakiej podstawie nasze pojazdy elektryczne są bardziej niebezpieczne od wszystkich pojazdów spalinowych, w tym, dostawczych, śmieciarek, taksówek i limuzyn, kursujących po Starym Mieście.

W następnych odcinkach będzie: „o bezprawnym pobieraniu opłat za postawienie znaku drogowego na drogach publicznych”, „o badaniu nastrojów społecznych” i „sprawach ostatecznych” – poznają Państwo autorów innych „genialnych” opinii. Przez stwierdzenie: „powiedz mi – jakich masz współpracowników, a powiem ci – kim jesteś” – pana prezydenta Lublina będziemy poznawać po tym, jakich dobiera sobie współpracowników.

Poniżej: „pojazdy na Starym Mieście, nie stanowiące zagrożenia bezpieczeństwa pieszych”

„Ograniczanie ruchu pojazdów na Starym Mieście w Lublinie” i „estetyczna promocja Lublina” przez władze miasta.

W Lublinie po Starym Mieście mogą jeździć pojazdy spalinowe (kilkaset zezwoleń, w tym dla nas jako użytkowników lokalu na Starym Mieście), pojazdy dostawcze i śmieciarki (do godz. 12:00) i taksówki, a nie mogą jeździć nasze pojazdy elektryczne Lublin City-Tour do wożenia turystów. W innych miastach po zabytkowych strefach mogą jeździć tylko pojazdy elektryczne do wożenia turystów, w Lublinie – odwrotnie. W innych miastach pojazdy dostawcze i śmieciarki mogą wjeżdżać tylko do godz. 8:00 – u nas do 12:00.

Właśnie otrzymaliśmy kolejne odmowne pismo od wiceprezydenta (mimo iż zwracaliśmy się w tej sprawie do Rady Miasta). Serial urzędniczego absurdu trwa już 3 lata.

Lublin – „miasto inspiracji”? Poziom kompetencji i mentalność lubelskich urzędników nie różni się od ich poprzedników z czasów Gogola – carskich czynowników.

Zagadka – ile pojazdów widzicie na zdjęciu? – codziennie (poza niedzielami) w sezonie około godziny jedenastej jest ich mniej więcej tyle samo.

Zdjęcie obok – estetyczna promocja Lublina. Władze miasta, nie pozwalając mi przejechać wąskim busem (149 cm) na odcinku 180 m, spychają mnie i moich klientów na ul. Zieloną 12. Jeśli władze twierdzą, że nasi klienci nie są ich gośćmi – nie mają moralnego prawa uważać się za reprezentantów miasta.