Orderowa rzeczywistość

Kasprowicz Jan „Rzadko na moich wargach”

Rzadko na moich wargach –
Niech dziś to warga ma wyzna –
Jawi się krwią przepojony,
Najdroższy wyraz: Ojczyzna.
….
Widziałem, jak między ludźmi
Ten się urządza najtaniej,
Jak poklask zdobywa i rentę,
Kto krzyczy, iż żyje dla Niej.

Na tym polega paradoks III RP, że o ordery nie występują organizacje społeczne, tylko trzeba się starać o nie samemu. Tego nie było przed wojną, ani w latach PRL-u! Wtedy były organizacje kombatanckie, które opiniowały kandydatów i wnioskowały o odznaczenia dla nich (w ZBOWiD-zie obok komunistycznych działaczy byli też ludzie z autentycznego ruchu oporu i ofiary wojny). Pointą tego załatwiania sobie samemu orderów, są zamieszczane „selfie” z orderami, które są klasycznym przykładem własnej pychy i próżności.

Niektórzy z ostatnio nagrodzonych, zdobyli się w czasach Gierka na „szczyt heroizmu, poświęcenia i odwagi” – nabyli ode mnie „bibułę” i czytali ją w ukryciu, nie wiedząc nawet, że niektóre czasopisma i książki drukowałem osobiście.

Dla mnie wyróżnieniem było zaproszenie dziesięć lat temu do Pałacu Prezydenckiego z okazji 30-lecia KOR – dla ludzi opozycji sprzed sierpnia 1980 r. Sam się o to zaproszenie nie starałem, więc jest to dla mnie tym większy powód do osobistej dumy. Nie widziałem wtedy w Warszawie ostatnio odznaczonych, spośród których, niektórych znam osobiście. Z tego grona ostatnio odznaczonych mam wielki szacunek dla państwa Haczewskich, którzy przy okazji w stanie wojennym pomogli mi załatwić lubelski meldunek (chyba ten adres spowodował, że natychmiast po tym meldunku zostałem przeniesiony do rezerwy i zwolniony z obowiązku służby wojskowej po studiach).

Dostałem w 2002 r. ankietę z Ośrodka „Karta”, by wykazać się swoją działalnością opozycyjną. Będąc wtedy osobą bezrobotną, mając 5 dzieci na utrzymaniu, rozgoryczony tą rzeczywistością, mając w pamięci cytowany wyżej wiersz Kasprowicza, nie wysłałem wypełnionej ankiety.

Ale mój były uczeń, cytując swojego późniejszego mistrza na studiach, śp. prof. Bendera, powiedział mi, że historię nie tworzy się czynami, tylko piórem (długopisem lub maszyną do pisania) – to co nie zostało zapisane – nie istnieje! A więc – na tym polega „orderomania III RP”.

Dodaj komentarz