Winny? Niewinny? – głosowanie nad moralnością w lubelskim ratuszu

Problem głosowania nad sprawami etycznymi był dyskutowany już w czasach Starożytnej Grecji. Przeciwnicy Sokratesa, tzw. sofiści twierdzili, że wystarczy zły czyn nazwać dobrym, przegłosować go – i wszystko jest w porządku.
Wystarczy więc stworzyć takie prawo dla swoich złodziei (lub siebie samych), że wszystko co będą robić, będzie legalne – i będą mieć święty spokój, a opłacani z ich pieniędzy adwokaci udowodnią ponad wszelką wątpliwość, że ich klienci są niewinni.
Rodowód III RP, to przepoczwarzanie się ustroju totalitarnego w system liberalny, gdzie znaczonymi kartami grali ci sami gangsterzy, wywodzący się ze służb specjalnych PRL, lub z nimi ściśle powiązani mafijnymi układami. To pod nich było tworzone „prawo”, by w jego majestacie móc okradać biedne państwo. Ostatecznie – w połowie lat dziewięćdziesiątych (po dewaluacji złotego) ktoś powiedział, że „pierwszy milion trzeba ukraść” na rozwinięcie biznesu.
Kilkanaście lat temu słyszałem w radiu wypowiedź lubelskiego biznesmena i polityka, Janusza Palikota, który wyraził się, że mając swoją firmę, nie płacił podatków, bo system mu na to pozwalał. A więc: wszystkie zyski lokował w wysoko oprocentowane lokaty, które były zwolnione z podatków, brał kredyty, które wraz z odsetkami ładował w koszty i firma teoretycznie nie zarabiała (jeśli tę wypowiedź niechcący zniekształciłem, to przepraszam). Takich firm były tysiące a wszystko było legalne – w majestacie obowiązującego prawa.
Pan Żuk zasłania się obecnie „legalnością”. Doktor ekonomii, uprawiający akrobatykę prawną? A ile było skandalicznych kontraktów bez przetargu? A komu dał zarobić pan Żuk w tym ostatnim wyjeździe do Izraela, gdzie 2-dniowy wyjazd jednej osoby kosztował aż 16 tys. złotych (wyjazd 8-dniowy z biurem podróży kosztuje średnio 3,5 tys. zł).
A zatrudnianie radnych (również tych z tzw. opozycji, czyli z PiS) w komisjach antyalkoholowych – po półtora tysiąca zł – curiosum nie spotykane w innych miastach Polski – TO JEST NORMALNOŚĆ?!
Przewodniczący Rady Miasta, pan Piotr Kowalczyk oświadczył w Dzienniku Wschodnim, że głosowanie w sprawie pana Żuka będzie jawne i imienne. Najpierw się zirytowałem – w sprawach personalnych jawne? Ale później doszedłem do wniosku – wszystko jedno: jawne, czy tajne – wynik będzie podobny. Jeszcze w tajnym głosowaniu mogłoby się okazać, że pan Żuk mógłby zyskać więcej głosów, bo zatrudniani w komisjach antyalkoholowych radni PiS mają za co być wdzięczni swojemu pracodawcy (oficjalnie – nie jemu, a jakże – dba się o pozory etyki i poszanowanie prawa!).
Dziwny to system polityczny, w którym posłowie i radni oficjalnie nie mają swojego zdania – muszą wykonywać instrukcje swoich bossów, w czasie wystąpień publicznych skaczą sobie do oczu, jako nieprzejednani wrogowie, a nieoficjalnie – są kumplami i od kielicha i od lewego biznesu).
Dziwny to system polityczny, w którym moralność jest dzielona na swoją i cudzą. Nieszczęsny aforyzm Sienkiewicza o Kalim (mający obecnie rasistowski kontekst) jest ciągle aktualny. Najlepszy przykład – telewizyjna debata nad księdzem dyrektorem w zielonogórskim gimnazjum, zmuszającym gimnazjalistki do lizania jego kolan w czasie otrzęsin. Ludzie ze środowisk kościelnych bronili księdza, a ze środowiska Ruchu Palikota – go piętnowali. A POWINNO BYĆ ODWROTNIE!
W naszej rzeczywistości niewinny jest ten, po którego stronie stoi władza, winny – ten, który jest w opozycji do władzy. A więc Żuk jest jednocześnie winny i niewinny (bo tę „niewinność” mu zapewnią lubelscy radni”) – taki prawny przekładaniec.
Chciałbym zobaczyć i usłyszeć, jak to będący przy władzy PiS, wzbudza zaufanie swoją bezstronnością i obiektywizmem, „odcina od siebie chore członki” – usuwa ze swoich szeregów ludzi też „przyssanych do koryta”, a nawet wytacza im procesy o nadużycia. Fundacja Wolności ujawniła zatrudnianie lubelskich radnych, w tym członków PiS w płatnych komisjach antyalkoholowych – czy prezes Kaczyński zareagował na ten fakt, czy kazał ich wywalić z klubu? – skądże znowu – niech „doją dalej”! Zapewne w kolejnych wyborach dostaną prolongatę z pierwszym miejscem na liście wyborczej, bo klasyczne BMW (bierni, mierni, ale wierni) nie potrafią w kampanii wyborczej „pedałować pod górkę” – a wejść muszą, bo to „swoi”.
Poniedziałkowe głosowanie w ratuszu może być historyczne (piszę to bez przekonania – właściwsza forma powinna być: „mogłoby być”). Oficjalnie deklarujący swoją niezależność radny Marcin Nowak, chyba najbardziej pracowity ze wszystkich w tej kadencji, kolejny raz przypisany jest do Wspólnego Lublina. Czy pan Nowak zapisze się na trwałe w historii miasta, jako człowiek bardziej wrażliwy na sprawy etyczne i wyrazi swoje: „dość tych afer”, czy będzie się kierował innymi kryteriami w czasie głosowania?
Etyka – etyką, a polityka – polityką. Czy warto solidarnie „tonąć w tym lubelskim Tytaniku PO-WL” i komplikować sobie start do rady miasta w następnych wyborach? Rzeczywistość bez liderów Żuka i Kowalczyka może być ciekawa i wielce obiecująca!
Odpowiedź poznamy w poniedziałek, 14 listopada 2016 r. Może być to historyczne wydarzenie dla miasta, ale znając postawy radnych – nie spodziewam się „pałacowej rewolucji”.
Wojciech Górski

Dodaj komentarz