W styczniu, po południu. Wczoraj intensywnie szukałem w lokalnej prasie informacji o odsłonięciu pomnika Nieznanego Żołnierza w Lublinie. Lokalna cenzura puściła tę informację dopiero wpół do dziesiątej wieczorem. Dzisiaj, na godz 11:00 zaproszono wszystkich lubelskich przewodników do lubelskiej Jesziwy. Gdy wyszedłem o 11:40, zwróciłem na siebie uwagę. Co się stało? – zapytała pani, prowadząca spotkanie. – O 12-tej jest odsłonięcie pomnika – powiedziałem zdziwionym przewodnikom, i wyszedłem. Przy pomniku modły odprawiali duchowni wszystkich ważniejszych wyznań chrześcijańskich. Zapytałem znajomego – a gdzie jest rabin? – stoi przy pomniku – odezwał się inny znajomy. Za 11 dni jest rocznica Powstania Styczniowego. Nie można było przełożyć uroczystość na tę okazję? Dziwna uroczystość.

Obejrzałem właśnie program: „To nas dotyczy” w TVP Lublin. Pan Niedbała mnie rozczarował oceną poprzedniego pomnika:
1. Zaakceptował treść „NIEZNANY ŻOŁNIERZ POLEGŁ W WALCE O WYZWOLENIE NARODOWE…” Jakie wyzwolenie narodowe? Człowieku – żołnierz walczy o niepodległość, a nie o jej substytut! Słowo niepodległość było akurat cenzurowane w PRL, więc tylko mogliśmy się cieszyć „wyzwoleniem” – oczywiście przez Armię Czerwoną! Jeśli urzędnik mający pieczę nad narodową tradycją, nie dostrzega różnicy między niepodległością a wyzwoleniem, to znaczy, że jeszcze żyje duchem komunistycznego PRL!
2. Stwierdził, że obok tablic, postawionych w 1963 r. (gwoli ścisłości – w 1962 r.!), gloryfikujących czyn bojowy GL-AL, BCh i LWP, były też tablice, upamiętniające wojnę obronną Polski w 1939 r. i walki na Zachodzie Europy – m. in. pod Monte Cassino. Szanowny Panie! – oprócz płyty głównej, było 20 tablic z polami bitewnymi GL-AL, LWP i BCh, a 4 inne tablice – niby dla równowagi, dodano dopiero po upadku komuny. Sam Władysław Stefan Grzyb, dumnie podkreślał, że był autorem dopisania kolejnych miejsc bitewnych. A więc – płyta główna i 20 płyt – wobec tylko 4 płyt. Dla autorów pomnika – Odra, Łaba i Nysa Łużycka, były ważniejsze niż Westerplatte, czy Powstanie Warszawskie. Ale – było, minęło. Właśnie po to była ta zmiana, chociaż autorzy tej uroczystości w dacie jej otwarcia zgubili jedną cyferkę „1”. Tak bardzo panu Żukowi przeszkadzał termin 11 Listopada? Tak lokalna prasa zignorowała to wydarzenie, że Dziennik Wschodni wczoraj, dopiero o 21:28 powiadomił swoich czytelników, że otwierają jakiś pomnik. Wypada skomentować: „jaki gospodarz – taka ranga uroczystości”.