W obronie dobrego imienia Marszałka Piłsudskiego – w 149 rocznicę jego urodzin

Ostatnio obserwuję nie spotykany wcześniej atak niektórych osób na osobę Marszałka Piłsudskiego. Facebook jest płaszczyzną, gdzie każdy piszący nie musi legitymować się licencją na przedstawianie swoich poglądów oraz nie ponosi odpowiedzialności za podawanie nieprawdy.
Zaobserwowałem w ostatnich tygodniach zupełną negację zasług Marszałka w odzyskaniu przez Polskę niepodległości oraz oskarżanie go o czyny, z którymi nie miał absolutnie nic wspólnego. Autorzy pism nie starają się nawet wyobrazić sytuacji – co by było, gdyby Józefa Piłsudskiego nie było? – niepodległość „spadłaby nam z nieba”, jak Czechosłowacji, która powstała w wyniku rozpadu tylko jednego państwa?
A co przeciwnicy Piłsudskiego – ówcześni endecy poczynili przez ponad cztery lata wojny w dziele budowania niepodległego państwa?
Józef Piłsudski, wychowany przez matkę w duchu romantycznego patriotyzmu, w czasie pobytu na Syberii poznał dobrze przekazane mu przez Bronisława Szwarce, realia walki w powstaniu styczniowym. Po powrocie z Syberii, zachwycony entuzjazmem mas w czasie rewolucji francuskiej, dostrzegając społeczną siłę rodzącego się ruchu socjalistycznego, w warunkach systemu policyjno-szpiegowskiego carskiej Rosji, tylko w tym ruchu dostrzegał możliwość szerszego oddziaływania na społeczeństwo i wychowywania go do niepodległości. Nie ulega wątpliwości, że Piłsudski potraktował socjalizm instrumentalnie, jako płaszczyznę tworzenia silnych więzi osobowych i tworzenia struktur społecznych, niezbędnych w warunkach dalszej walki.
Józef Piłsudski był charyzmatycznym wizjonerem, który dostrzegał wyjątkowość sytuacji – po raz pierwszy od czasu zaborów – walki zaborców między sobą. Wojna rosyjsko-japońska w latach 1904-1905 uświadomiła Polakom, że Rosja jest „kolosem na glinianych nogach”, skoro została pokonana przez tak małe państwo, jak Japonia. Rewolucja w Królestwie w latach 1905-1907 uświadomiła Piłsudskiemu, że same strajki i demonstracje nie stanowią żadnej siły w konfrontacji z rosyjskim wojskiem, czy dobrze uzbrojoną carską policją. Dlatego też zaczęły być tworzone bojówki PPS, tak że po raz pierwszy od czasów powstania styczniowego – ofiary były również po stronie rosyjskiej.
Bezpośrednio po upadku rewolucji w Królestwie, za pieniądze zdobyte w czasie napadów na rosyjskie pociągi pocztowe, zaczęto tworzyć pierwsze struktury wojska polskiego. W 1908 r. powołano we Lwowie tajną organizację polityczno-wojskową Związek Walki Czynnej, a w 1910 r. – w Krakowie i we Lwowie powołano dwie organizacje militarne „Strzelec” i „Związek Strzelecki”. Jakąż trzeba było mieć heroiczną wiarę w cel działania, by nie ulec szyderstwom wielu starszych osób, obserwujących musztrę młodych entuzjastów sztuki wojennej, mających zamiast prawdziwych karabinów – drewniane atrapy na sznurkach, by nie ulec szyderstwom z „komendanta, który prochu nie wąchał” (Piłsudski nigdy nie był w akademii wojskowej, ani nie był powołany do armii).
Piłsudski miał genialne wyczucie rozwoju wypadków w czasie zbliżającej się wielkiej wojny. Jego poglądy zarejestrował w Paryżu w lutym 1914 r. rosyjski polityk, Wiktor Czernow: najpierw „Rosja będzie pobita przez Austrię i Niemcy, a te z kolei będą pobite przez siły anglo-francuskie (lub anglo-amerykańsko-francuskie)”. Piłsudski dalej tłumaczył: najpierw walczymy przeciw Rosji, a później – w odpowiednim czasie – wystąpimy przeciw Niemcom I Austrii.
Piłsudski doskonale zdawał sobie sprawę, jaką rolę w odzyskaniu przez Polskę niepodległości odegra armia. Wyciągał z tego historyczne wnioski: w przeciwieństwie do biernych politycznie Polaków, walczących u boku Napoleona, podporządkowujących mu się całkowicie i nie mających własnej koncepcji politycznej, pamiętając o tragicznych skutkach braku strategii działania podchorążych, wywołujących powstanie listopadowe, według opisanej przez Mickiewicza zasady: „jakoś to będzie”, znając też magię tajnej pieczęci powstania styczniowego, wiedział że trzeba trzymać w swoich garściach inicjatywę polityczną i wojskową, mieć wpływ na selekcję kadr oficerskich i politycznych, przy pomocy których będzie można realizować swoje cele polityczne.
Po wielkim rozczarowaniu, kiedy wraz ze swoją pierwszą kompanią kadrową wkroczył do Królestwa i spodziewał się wybuchu antyrosyjskiego powstania, jego inicjatywę włączenia się do walki przeciw Rosji uratowali galicyjscy politycy, powołujący w zgodzie z władzami Austrii Naczelny Komitet Narodowy (NKN), któremu miały politycznie podlegać Legiony, jako formacja ochotnicza. Sam Piłsudski otrzymał oryginalną funkcję wojskową brygadiera.
Legiony, podporządkowane wojskowym władzom Austrii, nie dawały Piłsudskiemu swobody w realizacji celów polityczno-wojskowych. W tym celu powołał na początku wojny tajną organizację POW, która tworzyła struktury polskiego państwa podziemnego. Do tej organizacji, w ciągu trzech lat zwerbowano ponad 11 tysięcy członków. W organizacji tej obowiązywała dyscyplina wojskowa, więc Piłsudski mógł osiągać cele polityczne, mając i sztab wykonawczy i odpowiednie, sprawdzone kadry.
A jakie kadry – w przeciwieństwie do Piłsudskiego, nazywanego „szkodnikiem idei niepodległości” (Konrad Rękas), czy „miernotą” (Antoni Gut) – miała endecja? – żadne! W tym przypadku, podobnie, jak w każdym innym, sprawdza się ewangeliczna zasada: „poznacie ich po owocach” działalności. Sam lider endecji, stawiający najpierw na Rosję, po wojnie domowej i wycofaniu się jej z walki, przeniósł się do Francji. A w kraju, już rok po wojnie, trzeba było współpracować z okupantami niemieckimi i austriackimi. Widząc słabość militarną wielonarodowej monarchii Austro-Węgierskiej, Piłsudski przeniósł się do Warszawy negocjując warunki dla polskich legionów, wyrażając się pogardliwie o Austrii: „z trupami nie będzie trzymał”. Przeciągająca się wojna zmęczyła wszystkich. Okupanci z państw centralnych nie mogli powołać do swoich armii Polaków, będących obywatelami Rosji (sprzed 1914 r.) – mogli liczyć co najwyżej na liczny udział ochotników, a tych do Legionów nie przybywało. Piłsudski celowo wstrzymał dalszy pobór do Legionów, żądając ustępstw politycznych od Niemiec i Austrii (i w tej dziedzinie wykazał geniusz polityczny, wbrew opinii Sikorskiego, że należy dalej werbować ochotników). Skutkiem tego przesilenia była deklaracja ogłoszona w imieniu cesarzy przez generalnych gubernatorów Niemiec – Beselera w Warszawie i Austrii – Kuka w Lublinie o zamiarze utworzenia po wojnie Królestwa Polskiego, będącego sojusznikiem Niemiec i Austrii. Deklaracja ta, znana jako „Akt 5 listopada” 1916 r. musiała sprowokować stronę przeciwną do ustępstw, co zresztą nastąpiło – wreszcie mocarstwa zaczęły grać sprawą polską, wyciągając ją na forum polityki międzynarodowej – po raz pierwszy od ponad stu lat (Kongresu Wiedeńskiego 1815). Po tej papierowej deklaracji musiały nastąpić czyny – za zgodą okupantów została powołana przez Polaków Tymczasowa Rada Stanu, a ministrem wojny został w niej Józef Piłsudski.
W tym czasie, na początku 1917 r. w Rosji wybuchła rewolucja lutowa, a sama Rosja, podburzana przez niemieckich agentów, siejących antywojenne nastroje, wycofała się z wojny. I wtedy na ziemiach polskich, okupowanych przez Niemców i Austriaków zaistniała nowa rzeczywistość – z kim więc mają walczyć Legiony, jeśli Rosja już wycofała się z wojny, a niemieccy i austriaccy okupanci traktują dalej ziemie polskie jako kraj kolonialny? Sytuacja robiła się coraz bardziej kłopotliwa dla samego Piłsudskiego, postrzeganego na zachodzie Europy, jako marionetkę w rękach niemieckich. Na szczęście dla Piłsudskiego i Legionów, kryzys w relacjach z Niemcami i Austriakami sprowokowali sami okupanci, żądając od legionistów złożenia przysięgi wierności wobec Niemiec i Austrii. Spośród trzech brygad, pierwsza i trzecia – odmówiły złożenia przysięgi (druga – z gen. J. Hallerem – złożyła ją, a rok później, jako jedyna – walczyła ze wszystkimi trzema zaborcami, ewakuując się przez Odessę do Francji).
Nie było dla Piłsudskiego lepszego rozwiązania, niż internowanie go i osadzenie w twierdzy w Magdeburgu! Rosła jego legenda, jako przywódcy, walczącego ze wszystkimi zaborcami. Odcięcie się od Niemiec jeszcze bardziej go uwiarygodniało wśród Polaków, mających złe zdanie o wszystkich zaborcach. W tych warunkach została powołana trzyosobowa Rada Regencyjna, jako łącznik między władzami okupacyjnymi, a narodem – organ administracji państwowej, podległy Niemcom. Po kolejnej rewolucji w Rosji i dojściu do władzy bolszewików oraz fiasku rokowań z nimi, zawarcie przez Niemcy i Austrię traktatu z tworzącą się Ukrainą, obejmującą ziemie etnicznie polskie, skompromitowało do reszty okupantów i sprowokowało drugą brygadę Legionów do wystąpienia przeciw nim. Polacy nie mieli już żadnych złudzeń co do rzeczywistych intencji Niemców i Austriaków. Masowo do Wiednia były odsyłane ordery nadane przez cesarza Franciszka Józefa.
Na szczęście dla Polaków, udział wojsk amerykańskich po stronie ententy, znacznie wzmocnił ich siły i jesienią 1918 r. nastąpiło zakończenie wojny, podpisaniem kapitulacji, najpierw – Austro-Węgier, a później Niemiec.
Nie tak dawno Konrad Rękas szydził z Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej, utworzonego w Lublinie, że kiedy zaproponowano Witosowi funkcję premiera rządu złożonego z przedstawicieli socjalistów i ludowców, ten zapytał – a gdzie endecja?, po czym zabrał się i wyjechał z Lublina. Zapytam tego pana, nazywającego Piłsudskiego „szkodnikiem idei niepodległości” – a dlaczego endecja w tym czasie nie tworzyła własnego rządu? – przecież główny przeciwnik polityczny siedział jeszcze w Magdeburgu! Nie tworzyła, bo:
1. Nie miała o tym pojęcia!
2. Nie miała odpowiednich kadr!
3. Nie miała autorytetu w społeczeństwie, doświadczonym ciężarami wojny.
Nic więc dziwnego, że Warszawa uroczyście witała powrót Piłsudskiego z Magdeburga, w którym był internowany do ostatniego dnia wojny.
Jedyny „wyczyn” endecji w kraju w tym czasie – to nieudany pucz pułkownika Januszaitisa 5 stycznia 1919 r. , który został osobiście wyśmiany przez Piłsudskiego. Nie umniejszam roli Dmowskiego w walce o zachodnią granice Polski na konferencji w Paryżu, ale tu w kraju – był tylko Piłsudski. Tempo tworzenia kraju, jego administracji, działalności ustawodawczej, rozbudowy armii, która przydała się w 1920 r. było zawrotne, jak nigdy w historii. Naczelnik Państwa Józef Piłsudski był więc nie tylko żołnierzem, tworzącym etos polskiego wojska, ale też sprawnym politykiem.
Jeden ze znajomych na facebooku napisał: „czy ktoś słyszał kiedykolwiek jakąś pieśń o Dmowskim”? Piłsudski wyruszył do Królestwa z pieśnią powstania styczniowego „Hej strzelcy wraz”. Niedługo potem powstały nowe pieśni legionowe: „Piechota”, „O mój rozmarynie” i kolejne – z którymi identyfikował się naród, a legenda walki budziła Polaków z bojowego uśpienia. Powstała też pieśń, którą sam Piłsudski uznał za najdumniejszą, jaką kiedykolwiek stworzyła Polska – „Legiony”, która wyraża najpierw żal i irytację wobec obojętności, a później pogardę do tych wszystkich, którzy w tych trudnych czasach legionistom nie pomogli. Trzeba też pamiętać, że to właśnie w legionach wyrosły żołnierskie legendy: Hallera, Sikorskiego, Sosnkowskiego, Rydza-Śmigłego, Wieniawy-Długoszowskiego i wielu innych. Choć drogi Hallera i Sikorskiego z Piłsudskim później się rozeszły, to ci generałowie i politycy wzrastali w środowisku wojskowo-politycznym, utworzonym przez Piłsudskiego.
Kończąc – wyrażam wielki szacunek i uznanie dla człowieka czynu, charyzmatycznego człowieka, który obudził w rodakach uśpionego ducha męstwa i waleczności. Wielka idea potrzebuje wielkiego przywódcy. Zacytuje więc relację samego marszałka o fenomenie narodowej solidarności w powstaniu styczniowym: „Wielkości, gdzież twoje imię?”.
Na czyje zlecenie piszą obecnie: bezczelny fałszerz historii, Piotr Zychowicz, piszący że to Piłsudski jest winien pozostawienia Polaków na wschód od granicy ryskiej (wpływ na kształt granicy miała endecja – wbrew federacyjnej koncepcji Piłsudskiego, a głównie – Stanisław Grabski), Konrad Rękas, nazywający Piłsudskiego „szkodnikiem idei niepodległości”, Antoni Gut, nazywający Piłsudskiego „miernotą” – ci wszyscy razem, wraz z Bogną Polcyn, porównujący Piłsudskiego do „Bolka” Wałęsy? Jeżeli dla pani Polcyn płaszczyzną porównania jest internowanie Piłsudskiego w Magdeburgu, a Wałęsy w Arłamowie, to zwracam uwagę, że legioniści nie byli jeńcami wojennymi, więc jako neutralni mogli być tylko internowani – zresztą w Szczypiornie grali w piłkę ręczną (stąd szczypiorniak). Co jest więc niemoralnego w tym, że Piłsudski był internowany? A jak szanowna autorka tych bredni skomentuje fakt internowania prymasa Wyszyńskiego w Komańczy? – też porówna prymasa do Bolka? (geograficznie – Komańcza nie jest tak daleko od Arłamowa).
Artykuł został napisany w 149 rocznicę urodzin Marszałka. Jest to moja odpowiedź na falę ataków na wszystkich, walczących o niepodległość – powstańców listopadowych (Gut), czy powstańców warszawskich (Zychowicz). Swoim anty-polskim jadem nie zniszczycie tradycji historycznej narodu. A ja postaram się o to, by – tak, jak wy obecnie linczujecie naszych bohaterów, dopadł was medialny lincz w tym samym stylu.
Wojciech Górski

Moje uwagi w sprawie gnojenia na facebooku marszałka Piłsudskiego

Co się dzieje z tym narodem? Facebook jest jednym wielkim śmietnikiem, gdzie każdy może każdego opluwać, gnoić, mieszać z błotem – prawie zupełnie nie ponosząc za to odpowiedzialności. Najgorsze jest opluwanie ludzi, którzy zasłużyli się w służbie dla narodu, a w tej chwili – już jako nieobecni, nie mają możliwości do obrony przed napaściami. Jak to się dzieje, że tak jak teraz, takiego jadu nie było nawet w czasach PRL-u? Dlaczego dajemy się tak ogłupiać? Ludzie, opamiętajcie się! Czy nie dostrzegacie w tym celowej dywersji obcych służb, mających na celu nas ubezwłasnowolnić, jeszcze bardziej skłócić, pozbawić oparcia w historii, która przez cały okres zaborów, okupacji i komunizmu trzymała nas na duchu i pozwalała nam wierzyć w to, że „chcieć – to móc”? Co za gangrena toczy mózgi pseudo-historyków, chcących popisać się „oryginalnością” poglądów, jawnie fałszujących historię, stosujących metodę Goebbelsa, że jeśli się kogoś ubabrze błotem ze sto razy, to zawsze kawałek tego błota się przyklei. Jest cała rzesza osób, fałszujących historię jak Piotr Zychowicz, który pisze że to Piłsudski zdradził rodaków na wschodzie, sprzedając ich w traktacie ryskim (?!) czy rzucających obelgi na marszałka i mieszających go z błotem jak Antoni Gut (nazywający go miernotą), Bogna Polcyn, Konrad Rękas (nazywający go szkodnikiem) a wszyscy razem – porównywaniem go do Bolka Wałęsy – CO ZA ZNIEWAGA DLA MARSZAŁKA! Ubolewam, że kilkoro moich bliskich znajomych też uległo tym tendencjom, twierdzącym, że to Rada Regencyjna w czasie pierwszej wojny światowej stworzyła struktury państwa polskiego. Tym wszystkim fałszerzom i niedouczonym zadaję pytanie? – DLACZEGO ENDECJA NIE UTWORZYŁA RZĄDU W WARSZAWIE, KIEDY PIŁSUDSKI JESZCZE SIEDZIAŁ W WIĘZIENIU W MAGDEBURGU? – bo nie była do tego przygotowana! Jedyny „wyczyn” endecji w tym czasie – to nieudany pucz Januszaitisa na początku stycznia 1919 r., który został osobiście wyśmiany przez Piłsudskiego. Występując w obronie marszałka, uzyskałem dzisiaj prowokacyjne pytanie: „czy ja się przypadkiem nie nazywałem się poprzednio Rozenfeld”? Co to za poziom merytoryczny polemiki? Jeśli to ma być endecja w takim wydaniu, to bardzo martwię się o przyszłość edukacji historycznej. Akurat dzisiaj miałem okazję słuchać wystąpienia Pawła Kukiza na zjeździe założycielskim endecji, na którym znany polityk wypowiedział się pozytywnie i o Piłsudskim i o Dmowskim i o Paderewskim. Z kim więc autorzy takich napaści na marszałka się utożsamiają? – z tą endecją ze zjazdu, czy może z „endecją” zainstalowaną w Moskwie? Apeluję do ludzi wychowanych w tradycji niepodległościowej, przez szacunek dla wszystkich, walczących w obronie narodu – od czasów Mieszka I aż do końca XX wieku – NIE POZWÓLCIE PONIEWIERAĆ LUDZI ZASŁUŻONYCH W SŁUŻBIE OJCZYŹNIE! NIE POZWÓLCIE SZKALOWAĆ MARSZAŁKA PIŁSUDSKIEGO – nazywać go miernotą, szkodnikiem idei niepodległości, porównywać go do agenta Bolka, itp. Wszystkich tych, którzy utożsamiają się z moimi poglądami, proszę o rozpropagowanie tego apelu.
Wojciech Górski.

Odpowiedź dla pana Antoniego Guta – sprzeciw wobec poniewierania pamięci o marszałku Piłsudskim (tekst autora poniżej)

Nazywanie marszałka miernotą jest już nadużyciem. Przy okazji – naucz się człowieku polskiej ortografii! I nie porównuj Piłsudskiego do Bolka! A który to „dwór” wykreował Piłsudskiego? – w Moskwie, Wiedniu, czy w Berlinie? Gdyby autor spędził z 5 lat na Syberii i trafił do warszawskiej cytadeli, to może wtedy doceniłby bardziej wielkość tego człowieka. Piłsudski był JEDYNYM człowiekiem, któremu właśnie udało się wydostać z cytadeli! (kto mu pomógł – Moskale, czy Niemcy?) A dlaczego endecja nie utworzyła rządu w 1918 roku? Dlaczego nie przejęła władzy od Rady Regencyjnej, kiedy Piłsudski był jeszcze w Magdeburgu? – bo tam byli nieudacznicy, nie mający pojęcia o władzy, o tworzeniu zrębów państwa. Oddali pole przeciwnikowi walkowerem, bo nie mieli strategii działania, nie mieli autorytetu – ani w narodzie, ani w rozproszonym wojsku. Samo siedzenie Dmowskiego w Paryżu nie tworzyło państwa polskiego – do tego trzeba było i energii i woli i ciężkiej pracy setek ludzi pokierowanych przez jednego sprawnego organizatora w kraju. Jak szybkie było tempo tworzenia administracji państwowej, zwołania sejmu, działalności ustawodawczej, ogłoszenia Małej Konstytucji – kiedy w historii miała Polska szybsze tempo tworzenia państwa z niczego? Wizja legionów Piłsudskiego, tworzących zręby kadry dowódczej przyszłej polskiej armii, uzupełnionej później doświadczonymi generałami z byłych armii zaborczych, pozwoliła wojsko scalić pod jednym dowództwem. A kto z endeków był w tym czasie zdolny do pokierowania armią? Januszaitis, którego Piłsudski wyśmiał w czasie nieudanego puczu? Ile antypolskiego jadu jest w tym artykule! Nieszczęśliwy to jest nie nasz naród, tylko autor piszący takie brednie! Jak Pan śmie porównywać Piłsudskiego do Bolka Wałęsy?!
Wojciech Górski

Antoni Gut
30 listopad o 20:51 ·

Jesteśmy nieszczęśliwym narodem. Powierzamy wielką władzę człowiekowi, który w krótkim czasie naraził Państwo na utratę niepodległości – wywołując kijowską awanturę.

W obliczu wroga czyli 12 sierpnia 1920 kiedy czerwona zaraza naciera na Warszawę złożył rezygnację z funkcji. Po czym, kiedy Wojsko Polskie pod wodzą Generała Tadeusza Rozwadowskiego rozpędza te hordy, to ten wrócił na funkcję jakby nigdy nic sie nie stało, aby po kilku latach dokonać zamachu stanu.

Aresztował a następne zamordował polskich Generałów Zagórskiego i faktycznego Wodza Wojska Polskiego w Bitwie Warszawskiej Tadeusza Rozwadowskiego a Sikorskiego zmusił do emigracji. Podobnie jak 3-krotnego premiera RP Wincentego Witosa, którego wcześniej zamknął w więzieniu i zmuszał do czyszczenia latryn.

Potwierdzeniem tego „medycznego” przypadku niech będzie fakt że znajdują się ludzie (często z tytułami profesorów), którzy są przekonani, że są Polakami a nawet patriotami, którzy na różne sposoby nadal gloryfikują tego ………..

Czy mamy prawo się dziwić że Naród nadal wybiera jak nie Bolka to Lolka albo Olka?

Trzeba być idiotą aby oczekiwać od ogłupionych przez reżimowe media ludzi, wyboru właściwych (dobrych) osób do sprawowania funkcji publicznych.

Nie można okłamywać, że Józef Piłsudski czy Lech Wałęsa oraz wielu innych byli bochaterami, kiedy to były miernoty wykreowane przez obcych.

Taki proceder prowadzi tylko do zwiększenia bałaganu, bezprawia i biedy

80 sławnych lublinian i zasłużonych dla Lublina

1. Król Władysław Łokietek
2. Biernat z Lublina
3. Jan z Lublina
4. Luria Salomon Maharszal
5. Król Zygmunt August
6. Balin Jakub
7. Oczko Wojciech
8. Ruszel Paweł
9. Firlej Jan
10. Klonowic Sebastian
11. Ostrogski Konstanty
12. Meyer Józef
13. Gretz-Gruell Teodor
14. Arnsztajnowa Franciszka
15. Barszczewski Józefat
16. Białkowski Leon
17. Bieczyński Feliks
18. Biernacki Mieczysław
19. Bocheński Tadeusz
20. Bogdanowicz Kazimierz
21. Chmielewski Jan
22. Cholewa Władysław
23. Chodźko Witold
24. Czachórski Władysław
25. Czechowicz Józef
26. Frankowski Leon
27. Frick Adolf
28. Fulman Marian
29. Gawarecki Henryk
30. Gawdzik Czesław
31. Gilas Jan
32. Gołębiowski Eugeniusz
33. Goral Władysław
34. Gostyński Kazimierz
35. Grygowa Antonina
36. Hempel Jan
37. Hess Wilhelm
38. Horowic Izaak Jakov
39. Hryniewiecki Kajetan
40. Jaczewski Franciszek
41. Jaczewski Kazimierz
42. Jaworski Kazimierz
43. Jaworowska Teodora
44. Krausse Edward
45. Krzyżanowski Antoni
46. Laśkiewicz Teofil
47. Lelek-Sowa Stefan
48. Łopaciński Hieronim
49. Magierska Danuta
50. Magierski Stanisław
51. Moritz Robert
52. Mroczkowski Antoni
53. Plage Emil
54. Pol Wincenty
55. Porazińska Janina
56. Prus Bolesław (Głowacki Aleksander)
57. Pustowójtówna Henryka
58. Raabe Henryk
59. Radziszewski Idzi
60. Riabinin Jan
61. Rogowski Ludomir
62. Ronikerowa Maria
63. Serwaczyński Stanisław
64. Skłodowski Józef
65. Smorawiński Mieczysław
66. Szaniawski Klemens Junosza
67. Szapiro Meir
68. Ściegienny Piotr
69. Tramecourt Jerzy
70. Tumidajski Kazimierz
71. Vetter Juliusz
72. Vetter Karol Rudolf
73. Wadowski Ambroży
74. Wieniawski Henryk
75. Wiercieński Henryk
76. Witkowski Tadeusz
77. Wyszyński Stefan
78. Wnorowski Kazimierz
79. Zelwerowicz Aleksander
80. Zuckertort Johann

Czekam na kolejnych dwudziestu. Zapraszam do uzupełniania listy.

80 lublinian i zasłużonych dla Lublina spośród stu.

Dzięki Państwa sugestiom, w tym zwłaszcza pana S. Janickiego, pana J. Malinowskiego, pana H. Mącika i pani Z. Popiołek, przyjąłem kilka kryteriów:
1. Każdy kandydat z tej listy, żyjący po 1989 r. nie może się na niej znaleźć. Kandydaci, oceniani kontrowersyjnie, bardziej znani z działalności politycznej, niż pełnionych funkcji (Węglarz, Życiński), nie będą powodować niesnasek, bo lista nie ma być wiecem poparcia dla poglądów politycznych, tylko wyrazem uznania dla ich działalności. Z tej listy przy okazji usunąłem i Wyszkowskiego i Hartwiga, ale kryterium musi być jednolite.
2. Osoby znane w Polsce z innych osiągnięć, symbolicznie związane z Lublinem, nie przyczyniające się do jego popularyzacji, nie powinny być na siłę przypisywane do Lublina, a więc – nie ma tu Struga, który był masonem (nie z tego powodu, tylko że Lublinowi się osobiście nie przysłużył), nie ma Kraszewskiego, nie ma wielu architektów, którzy zasłynęli bardziej z tworzenia innych obiektów, niż w Lublinie.
3. Nie możemy ulegać presji medialnej, że jeśli ktoś już ma ulicę, czy tablicę, to dlatego powinien znaleźć się na liście. Wręcz przeciwnie – lista ma promować osoby do tej pory mało doceniane, które włożyły wielki wkład w życie kulturalne, społeczne i gospodarcze miasta.
4. Na miejsce skasowanych ponad 30 nazwisk, wstawiłem kilkanaście nowych – uwzględniłem słuszny wniosek o umieszczenie króla Zygmunta Augusta (Unia Lubelska!), ale też i Łokietka, który uroczyście otwiera naszą listę. Spośród królów, zasługujących na wdzięczną pamięć mieszkańców Lublina, należałoby dodać Kazimierza Wielkiego (zamek, mury miejskie, kościół dominikanów), Jagiełłę (freski bizantyjskie w kaplicy), Kazimierza Jagiellończyka (województwo lubelskie), czy Batorego (Trybunał Koronny). Jak Państwo uznają, że trzeba ich dodać, to proszę bardzo. Do tej listy dodałem Roberta Moritza (wniosek pani Z. Popiołek) i przy okazji – innych niemieckich przemysłowców XIX i XX wieku, architekta Tadeusza Witkowskiego (wniosek p. H. Mącika) oraz uzupełniłem listę literatów: Junoszę-Szaniawskiego, Jaworskiego i T. Bocheńskiego. Daszyński i Kochanowski, którzy mieli swoje życiowe epizody w Lublinie, nie znaleźli się na tej liście. Co prawda – Jan Kochanowski spoczywa w kościele św. Pawła w Lublinie, ale to nie znany nam poeta. Tamten spoczywa w Zwoleniu.

Do pełnej listy brakuje mi 20 nazwisk. Nie mam obecnie pomysłu na wyważoną selekcję osób. Proszę więc zgłaszać swoje sugestie.

A oto moja lista po korekcie:

1. Król Władysław Łokietek
2. Biernat z Lublina
3. Luria Salomon Maharszal
4. Jan z Lublina
5. Król Zygmunt August
6. Balin Jakub
7. Oczko Wojciech
8. Ruszel Paweł
9. Firlej Jan
10. Klonowic Sebastian
11. Ostrogski Konstanty
12. Meyer Józef
13. Gretz-Gruell Teodor
14. Arnsztajnowa Franciszka
15. Barszczewski Józefat
16. Białkowski Leon
17. Bieczyński Feliks
18. Biernacki Mieczysław
19. Bocheński Tadeusz
20. Bogdanowicz Kazimierz
21. Chmielewski Jan
22. Cholewa Władysław
23. Chodźko Witold
24. Czachórski Władysław
25. Czechowicz Józef
26. Frankowski Leon
27. Frick Adolf
28. Fulman Marian
29. Gawarecki Henryk
30. Gawdzik Czesław
31. Gilas Jan
32. Gołębiowski Eugeniusz
33. Goral Władysław
34. Gostyński Kazimierz
35. Grygowa Antonina
36. Hempel Jan
37. Hess Wilhelm
38. Horowic Izaak Jakov
39. Hryniewiecki Kajetan
40. Jaczewski Franciszek
41. Jaczewski Kazimierz
42. Jaworski Kazimierz
43. Jaworowska Teodora
44. Krausse Edward
45. Krzyżanowski Antoni
46. Laśkiewicz Teofil
47. Lelek-Sowa Stefan
48. Łopaciński Hieronim
49. Magierska Danuta
50. Magierski Stanisław
51. Moritz Robert
52. Mroczkowski Antoni
53. Plage Emil
54. Pol Wincenty
55. Porazińska Janina
56. Prus Bolesław (Głowacki Aleksander)
57. Pustowójtówna Henryka
58. Raabe Henryk
59. Radziszewski Idzi
60. Riabinin Jan
61. Rogowski Ludomir
62. Ronikerowa Maria
63. Serwaczyński Stanisław
64. Skłodowski Józef
65. Smorawiński Mieczysław
66. Szaniawski Klemens Junosza
67. Szapiro Meir
68. Ściegienny Piotr
69. Tramecourt Jerzy
70. Tumidajski Kazimierz
71. Vetter Juliusz
72. Vetter Karol Rudolf
73. Wadowski Ambroży
74. Wieniawski Henryk
75. Wiercieński Henryk
76. Witkowski Tadeusz
77. Wyszyński Stefan
78. Wnorowski Kazimierz
79. Zelwerowicz Aleksander
80. Zuckertort Johann

Moja lista – sławni lublinianie i zasłużeni dla Lublina

1. Biernat z Lublina
2. Jan z Lublina
3. Luria Salomon Maharszal
4. Balin Jakub
5. Oczko Wojciech
6. Ruszel Paweł
7. Firlej Jan
8. Kochanowski Jan
9. Klonowic Sebastian
10. Leszczyński Rafał
11. Ostrogski Konstanty
12. Daniłowicz Mikołaj
13. Lubomirski Stanisław Herakliusz
14. Tylman z Gameren
15. Fontana Paweł
16. Sanguszko Paweł Karol
17. Bay Karol
18. Meyer Józef
19. Merlini Dominik
20. Gretz-Gruell Teodor

21. Arnsztajnowa Franciszka
22. Barszczewski Jozafat
23. Bieczyński Feliks
24. Bogdanowicz Kazimierz
25. Brzozowski Mieczysław
26. Chmielewski Jan
27. Cholewa Władysław
28. Chodźko Witold
29. Corrazzi Antoni
30. Czachórski Władysław
31. Czechowicz Józef
32. Daszyński Ignacy
33. Frankowski Leon
34. Fulman Marian
35. Gawarecki Henryk
36. Gawdzik Czesław
37. Gilas Jan
38. Gilowska Zyta
39. Gołębiowski Eugeniusz
40. Goral Władysław
41. Gostyński Kazimierz
42. Granat Wincenty
43. Grygowa Antonina
44. Hartwig Edward
45. Hempel Jakub
46. Hempel Jan
47. Hess Wilhelm
48. Horowic Izaak Jakov
49. Hryniewiecki Kajetan
50. Jaczewski Franciszek
51. Jaczewski Kazimierz
52. Jaworowska Teodora
53. Kiszczak Małgorzata
54. Koźmiński Honorat
55. Kraszewski Józef Ignacy
56. Krąpiec Mieczysław
57. Krupski Janusz
58. Krzyżanowski Antoni
59. Landau-Gitenteger Gustaw
60. Laśkiewicz Teofil
61. Lelek-Sowa Stefan
62. Łopaciński Hieronim
63. Magierska Danuta
64. Magierski Stanisław
65. Mroczkowski Antoni
66. Papiewska Maria
67. Plage Emil
68. Pol Wincenty
69. Porazińska Janina
70. Prus Bolesław (Głowacki Aleksander)
71. Pustowójtówna Henryka
72. Raabe Henryk
73. Radziszewski Idzi
74. Riabinin Jan
75. Rogowski Ludomir
76. Ronikerowa Maria
77. Seidler Grzegorz Leopold
78. Serwaczyński Stanisław
79. Singer Izaak
80. Skłodowski Józef
81. Smorawiński Mieczysław
82. Starnawska Maria
83. Stompf Jan
84. Strug Andrzej
85. Szapiro Meir
86. Ściegienny Piotr
87. Tramecourt Jerzy
88. Tumidajski Kazimierz
89. Vetter Karol Rudolf
90. Wadowski Ambroży
91. Węglarz Stanisław
92. Wieniawski Henryk
93. Wiercieński Henryk
94. Wojtyła Karol
95. Wyszkowski Marek
96. Wyszyński Stefan
97. Wnorowski Kazimierz
98. Zelwerowicz Aleksander
99. Zuckertort Johann
100. Życiński Józef

Mam satysfakcję, że taką listę sporządziłem jako pierwszy.. Mam nadzieję, że następne będą tylko większą lub mniejszą korektą tej listy.

Będzie mi miło, jeżeli w plebiscycie na 100 sławnych lublinian znajdzie się co najmniej 75 osób z tej listy.

Czekam na Państwa uwagi i uzupełnienia.

Życzę Państwu poznania zasugerowanych przeze mnie biografii.

Wojciech Górski

100 sławnych lublinian na 700 lecie Lublina.

Rok temu zaproponowałem Przewodniczącemu Komisji Kultury Rady Miasta Lublin, Marcinowi Nowakowi i Dyrektorowi Wydziału Kultury, Michałowi Karapudzie, by na 700-lecie Lublina przygotować 100 biogramów wybitnych mieszkańców Lublina. 20 z nich, żyjących w czasach Polski przedrozbiorowej (do końca XVIII wieku), byłoby prezentowanych na tablicach w rynku i na Placu po Farze – na Starym Mieście. Kolejnych 80 – obejmowałoby wybitne postacie XIX, XX i początków XXI wieku i byliby eksponowani wzdłuż deptaka Krakowskie Przedmieście.
Kryterium umieszczenia kandydatów do „stu sławnych lublinian” byłyby:
1. Miejsce urodzin,
2. Miejsce śmierci,
3. Co najmniej połowa życia spędzona w Lublinie.
Nie znam programu obchodów 700-lecia Lublina, ale zgłaszam jedną z propozycji i oczekuję jej poparcia.
Kandydaci z poszczególnych stuleci byliby prezentowani w lokalnej prasie – czekam na włączenie się którejś z gazet do tej idei. Przed sierpniem – miesiącem nadania praw miejskich Lublinowi w roku 2017 będziemy mieć 7 miesięcy. A więc – w styczniu byliby przedstawieni kandydaci, reprezentujący wieki: XIII, XIV i XV, w lutym – XVI wiek, w marcu – XVII, w kwietniu – XVIII, w maju – XIX wiek, w czerwcu i w lipcu – wiek XX i XXI.
Kilkanaście lat temu, w konkursie Gazety Wyborczej na „Lublinianina Stulecia” zwyciężył ks. profesor Idzi Radziszewski – twórca KUL-u, przed poetą Jozefem Czechowiczem. Ostatnio nieoczekiwanie do roli bohatera nr 1 urósł woźny z ratusza, Jan Gilas, który wynosząc z ratusza ogromną bombę – niewybuch, ratując życie innym, sam zmarł na zawał serca.
Mamy różnych patronów ulic. Nie każdy zna swojego patrona ulicy, przy której mieszka. Dopiero po czterech wiekach pojawił się w Lublinie główny propagator odmiany renesansu, zwanego lokalnie „lubelskim”, Jakub Balin, którego imię otrzymała jakaś uliczka na Sławinie.
A czy mieszkańcy Lublina wiedzą, gdzie znajduje się grób Wojciecha Oczki, pierwszego na świecie lekarza, który napisał traktat naukowy o leczeniu kiły (na dodatek – po polsku)? Rzecz ciekawa – Warszawa uhonorowała tego lekarza, nazywając jeden ze szpitali jego imieniem, Lublin – do tej pory – nie!
A czy znają Państwo tajemniczą postać – owianego legendą ascety i teologa, żyjącego w opinii świętości, przeora zakonu dominikanów, ojca Pawła Ruszla, założyciela uczelni Studium Generale w Lublinie? – ów zakonnik nie doczekał się jeszcze swojej ulicy.
A czy znają Państwo urodzonego w Lublinie, pierwszego na świecie szachowego wicemistrza świata? (gdyby turniej odbył się kilka lat wcześniej, byłby mistrzem świata) – do tej pory nie doczekał się nazwy ulicy w rodzinnym mieście. Czyżby przeszkodą w uhonorowaniu tego arcymistrza, było jego żydowskie pochodzenie i nazwisko Johann Cukiertort (zwany też jako Zuckertort)? W przypadku tego szachowego artysty – mistrza gry kombinacyjnej, grającego najpiękniejsze i najbardziej efektowne partie wszechczasów, to nawet zagorzali antysemici, entuzjaści tej królewskiej gry, nie powinni stwarzać przeszkód w uhonorowaniu tego mistrza, obdarzonego przy okazji – geniuszem poligloty.
Na koniec – czy znana jest Państwu postać lubelskiej „siłaczki” z czasów stanu wojennego – bardzo zaangażowanej w tworzeniu taniej kolonijnej akcji „Wakacje z Bogiem” – dla setek dzieci członków „Solidarności” w latach osiemdziesiątych, z programem patriotyczno-religijnym, Małgosi Kiszczak? Stanisław Węglarz, jako przewodniczący Zarządu Regionu „Solidarności”, a potem – jako poseł, doczekał się i ulicy i tablicy pamiątkowej. Czy był bardziej zaangażowany w ideę służby drugiemu człowiekowi od cichej, skromnej i ofiarnej Małgosi ? – śmiem w to wątpić. W lubelskim ratuszu, wśród radnych kolejnych kadencji, cichość i skromność przegrywają w konkurencji z innymi kryteriami. Największą nagrodą za bezinteresowną służbę innym – nie są otrzymywane za życia kolejne funkcje, ordery, tytuły, czy odznaczenia. Tą nagrodą jest wdzięczna pamięć – im jest dłuższa, tym bardziej obiektywna.
Prezentowanie zasłużonych lublinian w Jubileuszu 700-lecia Lublina powinno być po to, by ci znani i mniej znani bohaterowie byli dla nas godnym wzorem do naśladowania oraz powodem do dumy, że te nazwiska zapisały się pozytywnie – nie tylko w historii Lublina.
Na koniec pytanie – a kto miałby te postacie prezentować? – chętnie postaram się je Państwu przybliżyć – choćby na facebooku. Będzie mi miło, jeśli ktoś przyłączy się do tej akcji, choćby w celu uzupełnienia listy kandydatów, sprostowań, czy nawet polemiki. Zgodnie z sugestią – zaczynamy od nowego roku 2017.
Wojciech Górski

W sprawie pomnika Nieznanego Żołnierza w Lublinie…

Zapewnienie Miejskiego Konserwatora Zabytków, pana Huberta Mącika o planach przeniesienia 25 pomnikowych tablic na cmentarz wojskowy, i zastąpienia ich nową – starą tablicą, nie znalazło echa w mediach. Być może są podjęte takie działania. Tylko – dlaczego działa się w tej sprawie w „takiej konspiracji”? – nie słyszałem o wydanej przez Wojewodę Lubelskiego decyzji o demontażu obecnego pomnika. Po zakończeniu przebudowy Placu Litewskiego trudno będzie go ponownie zamykać i zajmować się osobno kolejną sprawą przebudowy pomnika. Ale – natchnęła mnie jednak pewna idea: DOKŁADNIE 15 SIERPNIA PRZYPADA 700 LECIE NADANIA PRAW MIEJSKICH LUBLINOWI I BITWY WARSZAWSKIEJ, KTÓRA JEST ŚWIĘTEM WOJSKA POLSKIEGO! Czy tej randze lokalnego święta nie możemy nadać rangi ogólnopaństwowej – odsłonięcia „na nowo” pomnika Nieznanego Żołnierza – kopii pomnika przedwojennego? Czekam na pilotowanie tej sprawy przez media – z podaniem kalendarza wydarzeń: wydania decyzji, ogłoszenia konkursu, wyłonienia projektanta – i terminu wykonania – 15 sierpnia 2017 r. Pozostało niecałe 9 miesięcy… Ciekawe, co z tej koncepcji urodzi się w głowach wojewódzkich i miejskich urzędników.

LUBLIN – SKANSENEM KULTUROWYM KOMUNIZMU!

Zamieszczony poniżej artykuł z 26 maja przestawia tzw. Pomnik Nieznanego Żołnierza w Lublinie. Jest to pomnik – świadectwo fałszowania historii przez władze PRL. Obok głównej tablicy: ‚NIEZNANY ŻOŁNIERZ POLEGŁ W WALCE O WYZWOLENIE NARODOWE I SPOŁECZNE” są płyty 24 pól bitewnych z okresu II wojny światowej, z których tylko 4 nie są poświęcone żołnierzom AL, LWP i BCh (czytaj poniższy tekst). Pomijając zafałszowanie historii, bo w samej kampanii wrześniowej było aż 69 bitew (nie ma tu ani Westerplatte, ani Wizny, ani obrony Warszawy, ani Tomaszowa Lubelskiego itd.), to wybiórcze traktowanie historii jest wielką niesprawiedliwością wobec tych którzy walczyli i ginęli w innych bitwach. Dokładnie 54 lata temu postawiono pomnik chwały – prawie wyłącznie dla partyzantów AL i żołnierzy LWP, przy okazji niszcząc pomnik Konstytucji 3 Maja, postawiony jeszcze za austriackich okupantów w czasie I wojny światowej. Dokładnie połowa tego okresu 54 lat przypada na czasy PRL, a druga połowa na tzw. III RP. I co zrobiły przez kolejnych 27 lat władze samorządowe Lublina oraz wojewódzkie władze państwowe w sprawie zmiany treści pomnika? – NIC! – przypuszczam, że większość z tych urzędników nawet nie uświadamiała sobie, jaką treść pomnik zachowuje.

Przebudowa placu była pretekstem do zmiany pomnika. Na debacie TVP Lublin, poświęconej przebudowie Placu Litewskiego ten problem został pominięty. Nie został zauważony? – chyba tak. Niedługo potem rozgorzała ostra polemika, sfilmowana przez TVP Lublin na temat treści tego pomnika. Epigoni komunizmu zawzięcie bronili pomnika w jego dotychczasowej formie. Z kolei Wojewoda Lubelski Przemysław Czarnek obrócił busolę polityczną o 180 stopni, sugerując, że tym razem powinien być pomnik dla żołnierzy AK, bo to ona głównie walczyła o niepodległość. „Salomonowe” rozwiązanie zaproponował miejski konserwator zabytków Hubert Mącik, sugerując by powrócić do przedwojennej koncepcji pomnika. Historyczny argument komunistów został przez pana Mącika przebity bardziej historycznym argumentem. Ale na tym misja pana Mącika się skończyła… (Przy okazji – gdy w sierpniu zapytałem go na facebooku, dlaczego mirabelki zasłaniają pomnik Konstytucji 3 Maja i dlaczego nie są wycięte? – otrzymałem odpowiedź: ‚bo są ozdobne”).

Dla mnie – sporem kończącym polityczny dysonans, gdy na 11 Listopada część osób idzie pod Pomnik Nieznanego Żołnierza, a część – pod pomnik Piłsudskiego, byłaby jedna płyta, jak na cmentarzu Orląt Lwowskich – też długo negocjowana z przeciwnikiem politycznym: ‚NIEZNANY ŻOŁNIERZ POLEGŁY ZA OJCZYZNĘ” – symbolizujący wszystkich poległych – od czasów Mieszka I – aż do drugiej połowy XX wieku. Jaka jest przeszkoda w dokonaniu tej zmiany?

Dzisiaj miałem okazje przejść przez część otwartego po przebudowie Placu Litewskiego. Zobaczyłem ze zdziwieniem, że pomnik świadectwa PRL ma się dalej bardzo dobrze! Nikt go nie ruszył, bo zamawiający inwestycję – czyli prezydent Lublina, dobrze się czuje w klimacie PRL. Ja już miejskich urzędników zdążyłem nazwać „carskimi czynownikami” (przy okazji blokowania mojej usługi Lublin City-Tour). Wypada mi dodać, że są również komuchami, a miasto nazwane „miastem inspiracji” zasługuje na miano LUBLIN – MIASTEM URZĘDNICZEJ INERCJI! (tej nazwy użyłem już pond 3 lata temu).

Na koniec – nie mam antykomunistycznych fobii. 15 września sam zaprotestowałem przeciw zmianie ulic Hertz, Raabego i Wójtowicza, wskazując, że dla innych bohaterów mogą się znaleźć nowe ulice. Ale czy szanownych komunistów krzywdzę uniwersalnym hasłem: „NIEZNANY ŻOŁNIERZ POLEGŁY ZA OJCZYZNĘ”? – hasłem, które nie dzieli, tylko, łączy ideę walki o niepodległość? Oczekuję od władz województwa skutecznej interwencji przeciw dalszemu fałszowaniu historii przez obecne władze Lublina.

Odpowiedź pani Dorocie Jurkowskiej w sprawie pana Żuka

Pan Żuk sam sobie działa na własną szkodę – a przede wszystkim – na szkodę miasta i turystów. 10 czerwca 2013 r. byłem na spotkaniu z nim i absolutnie nie wyraził zgody na wjazd naszych pojazdów elektrycznych na Stare Miasto. Dwa razy sprawa trafiła na sesję rady (18 października 2013 i 25 czerwca 2015 r.) – i też nic! W dniu 25 czerwca 2015 r. udzielił wywiadu do TVP Lublin i innych mediów, że sprawa wymaga zasięgnięcia opinii publicznej i konsultacji społecznych. Były dwie interpelacje radnych – i nic!, wygrałem sondaż w Dzienniku Wschodnim (jedyny sondaż, który przegrał pan Żuk) – i nic!, uzyskałem pozytywną opinię Rady Dzielnicy Stare Miasto – i nic! Uzyskałem pozytywną opinię Urzędu Wojewódzkiego i Zarządu Dróg i Mostów, wyrażoną w jednym piśmie z dnia 8 lipca 2016 r. – i nic!, zostałem w tym piśmie poinformowany że ostateczna decyzja należy do prezydenta Lublina oraz że w tej sprawie Urząd Wojewódzki i Zarząd Dróg i Mostów zwróci się do prezydenta Lublina – i NIC! Miałem w tamtym roku grupę z osobami niepełnosprawnymi, zwracaliśmy się do Zarządu Dróg i Mostów – i nic!
Pan Żuk jest specem od bezsensownego trwonienia pieniędzy i zadłużania miasta. Na absurdalny przelot do Izraela Urząd Marszałkowski i Urząd Miasta wydały razem ponad półtora miliona złotych. Teraz władze miasta wymyślają Stawy Królewskie za 86 mln, podczas gdy Zalew Zemborzycki i jego otoczenie ulegają dalszej dewastacji. Wizytówką miasta jest otoczenie zamku i Starego Miasta – CHLEW! Które miasto wojewódzkie w Polsce ma taki syf w samym centrum? – i to ma być gospodarz, który bezsensownie zadłuża w dalszym ciągu miasto, a nie dba o samo centrum miasta? „Pomnikiem dokonań” pana Żuka w opiniach turystów jest właśnie otoczenie zamku i Starego Miasta. I za to należy mu się czerwona kartka – AUT!