Moje podróże – 2015 r. – kwiecień: Jindřichův Hradec

Na szlaku zamków południowych Moraw I Czech znajduje się niedoceniany przez polskich turystów Jindřichův Hradec. Gigantyczny zamek, należący do kolejnych magnackich rodów, ma renesansowy dziedziniec z arkadami, porównywalny do naszego Wawelu. Na rynku znajduje się Kolumna Świętej Trójcy – typowa dla miast dawnej monarchii habsburskiej, postawiona na pamiątkę przezwyciężenia epidemii na początku XVIII wieku. Wielkością i okazałością ustępuje tylko kolumnie z Ołomuńca. Miasto, mimo że nie znajduje się na liście UNESCO, zasługuje na zwiedzanie.

10321119_255946368080010_793084075865683644_o.jpg

12841452_255946044746709_7237854641020838980_o.jpg

Moje podróże 2015 r. – kwiecień: Telcz

Telcz jest jednym z 12 miejsc w Czeskiej Republice i 7 na Morawach wpisanych na listę UNESCO – obok Ołomuńca, Kromeriża, Brna, Żdziaru nad Sazavou, Valtic-Lednic i miasteczka Trebic. Telc zachwyca architekturą miasteczka, położonego na cyplu i renesansowym zamkiem z kasetonami. Zamek, powstały pod koniec XIV wieku, był własnością czeskich królów, a na początku XVI wieku stał się własnością rodów magnackich. Zamek przebudował w stylu renesansu Zachariáš z Hradce. Na początku XVII wieku zamek stał się własnością rodu Liechtensteinów. Kamienice w rynku są bogato zdobione sgraffitami – mozaikami dwóch warstw tynku, z których wierzchnia, jaśniejsza warstwa jest wydrapywana, by odsłonić spodnią warstwę ciemniejszą.

Poniżej zdjęcia: renesansowy dziedziniec zamku, kamienice w rynku i miasteczko Telcz z lotu ptaka.

Moje podróże 2015 r. – kwiecień: Bouzov

Bouzov jest znany z malowniczego zamku.

Przez Polaków jest rzadko odwiedzany, ponieważ nie znajduje się na głównym szlaku turystycznym do Pragi, czy Wiednia. Położony jest ponad trzydzieści km na zachód od Ołomuńca – kilkanaście kilometrów od drogi na Hradec Kralove. Zamek pochodzi z przełomu XIII i XIV wieku. Pod koniec XVII wieku został sprzedany Zakonowi Krzyżackiemu. W czasie II wojny światowej był ulubionym miejscem pobytu dowódcy SS, Heinricha Himmlera. Pod koniec wojny (5 maja 1945 r.) SS-mani zabili 38 mężczyzn i spalili sąsiednią wieś Javoříčko – w odwet za zuchwałe działania partyzantki sowieckiej. Poniżej – zdjęcia zamku.

12823413_255345004806813_7211078399059105547_o

Moje podróże 2015 – kwiecień: Śvaty Kopecek

Święty Pagórek (Święte Wzgórze), obecnie przedmieście Ołomuńca – to stare miejsce pielgrzymkowe na Morawach. W połowie XVII wieku powstał tam kościół Nawiedzenia NMP, przy którym wybudowano klasztor premonstratensów (norbertanów). Z okazji kanonizacji św. Jana Sarkandra w 1995 r., papież Jan Paweł II udał się do Ołomuńca, a na Świętym Wzgórzu spotkał się z młodzieżą z Moraw. Barokowy zespół kościelno-klasztorny jest widoczny z Ołomuńca.

12819283_254656754875638_4547379491892793345_o.jpg

Moje podróże 2015 r.: marzec: Bergamo.

Bergamo jest miastem 50 km na wschód od Mediolanu. Polakom jest dobrze znane z lotniska. Bergamo jest znane z miasta na naturalnym wzgórzu, przypominającym ogromną fortecę. Rzeczywiście – w średniowieczu była to naturalna twierdza, umocniona dodatkowymi bastionami powyżej miasta. Największą atrakcją miasta jest wczesnobarokowa katedra, z zewnątrz wyłożona różnymi kolorami marmuru. A wewnątrz … zachwyca bogactwem formy, że władze miasta czekają na wpis do zaszczytnej listy UNESCO. Warto pamiętać, że z tego miasta pochodzili; kompozytor Donizetti (autor opery „Łucja z Lammermoor”), włoski uczestnik powstania styczniowego, Francesco Nullo (zginął pod Krzykawką). W Bergamo uczył się w seminarium późniejszy papież – święty Jan XXIII. Wśród kilku zdjęć – plan miasta z ulicą o dość osobliwej nazwie…

12768323_253808244960489_2728536896918866547_o

Moje podróże 2015 r. – marzec: Trydent

Trydent, to miasto soboru 1545-1563, reformującego Kościół katolicki po wielkich wstrząsach reformacji i oderwaniu się północnej Europy od katolicyzmu. Ale też – ważna twierdza w górach, zbudowana przez Austriaków – miejsce zaciekłych walk między wojskami włoskimi i austriackimi w I wojnie światowej.
Twierdza jest dość wysoko. Turystów interesuje przede wszystkim katedra i pałac soborowy, zwany po włosku Buonconsiglio. Warto pamiętać, że w Polsce pierwsza msza dziękczynna po Soborze Trydenckim z udziałem episkopatu i polskiego sejmu odbyła się w Parczewie w 1564 r. Obecnie z Trydentem kojarzy nam się msza święta odprawiana w języku liturgicznym łacińskim.

Poniżej – zdjęcia z miasta soborowego.

„Nigdy z królami nie będziem w aliansach” (J. Słowacki)

29 lutego – rocznica Konfederacji Barskiej. Rzadko się zdarza, żeby rocznicę można było obchodzić tylko co 4 lata. Akurat w tym dniu, w 1768 r. w miasteczku Bar na Podolu została zawiązana Konfederacja Barska w obronie „wiary i wolności” – przeciw ingerencji Rosji w wewnętrzne sprawy polski, sprowokowana przez ambasadora Rosji, Mikołaja Repnina, który narzucił Polsce tzw. Prawa Kardynalne – konstytucję sejmową, w której Rosja miała być gwarantem ustroju Rzeczypospolitej, zwłaszcza zasady „liberum veto” i wolnej elekcji. Powstanie przeciw Rosji trwało 4 i pół roku. Najwybitniejszym przywódcą ruchu szlacheckiego był Kazimierz Pułaski, syn Józefa, pierwszego marszałka konfederacji. Konfederacja była tłumiona przez wojska regularnej armii rosyjskiej, ale odradzała się na nowo w kolejnych województwach. Rosjanie i uległy im dwór królewski postanowili skompromitować popularnego przywódcę konfederatów, posługując się prowokacją. W dniu 3 listopada 1771 r., w Warszawie została „porwana” kareta z królem Stanisławem Augustem Poniatowskim i wywieziona do młyna w Marymoncie, po czym król został nagle uwolniony i spędził noc w młynie, wykorzystując ją na romans z młynarzową. Jeden z porywaczy, Kuźma-Kosiński, zeznał że ich zamiarem było zabicie króla i że całą akcją kierował sam Kazimierz Pułaski. Trudno powiedzieć, czy Pułaski był wtajemniczony w porwanie, lub nawet zabicie króla, ale sąd sejmowy wydał wyrok śmierci na jednego z porywaczy – Strawińskiego, a na Pułaskiego wydano wyrok zaocznie, gdyż ten w obawie o swój los zdążył już wyemigrować do Francji. Konfederacja trwała jeszcze przez prawie rok. 5 sierpnia 1772 r. państwa zaborcze dokonały I rozbioru Polski, zachęcone zaborem zamków spiskich i Podhala przez cesarzową Austrii, Marię Teresę. 18 sierpnia – 2 tygodnie po tym fakcie, skapitulowała Jasna Góra – ostatni punkt oporu konfederatów, broniąca się przez 2 lata przed wojskami rosyjskimi.
Kuźma-Kosiński, za zeznania obciążające Pułaskiego wyjechał do Włoch, gdzie pobierał dożywotnio wysoką emeryturę, przyznaną mu przez króla. Kazimierz Pułaski, skazany w Polsce zaocznie na śmierć i odsądzenie od czci i wiary, czyli tzw. infamię – jako królobójca, udał się do Stanów Zjednoczonych Ameryki, gdzie utworzył amerykańską kawalerię. Zginął w bitwie pod Savannah w 1779 r.
Gorzką ironią losu jest, że wychwalany przez nas Sejm Wielki, twórca Konstytucji 3 Maja, nie zdjął infamii z nieżyjącego już bohatera amerykańskiego. Uczynił to dopiero sejm grodzieński – haniebny sejm rozbiorowy w 1793 r. Przyczynił się do tego osobisty brat Kazimierza, Antoni Pułaski, który jako 16-letni uczestnik Konfederacji Barskiej, trafił do carskiej niewoli, przebywał w Rosji 6 lat i za cenę uratowania majątku przed konfiskatą, przeszedł na stronę Rosji. Dobre imię Kazimierza Pułaskiego przywrócił więc dopiero ostatni sejm Rzeczypospolitej – zdradziecki Sejm Grodzieński. Jest to pointa rządów króla Stanisława Augusta Poniatowskiego – carskiej marionetki i grabarza Pierwszej Rzeczypospolitej.

(przepraszam 13 osób za skasowanie niechcący poprzedniego tekstu z ich polubieniami i 3 dalszymi udostępnieniami).

12525578_253469121661068_3715862912606059000_o.jpg

Moje podróże 2015 r. – marzec: Werona.

Werona jest rozsławiona dzięki Szekspirowi. Tłumy turystów oglądają balkon Julii. Nie mniej turystów udaje się do jej symbolicznego (płatnego) grobu, by wzruszyć się losem literackiej postaci. Ale wpis na listę UNESCO Werona zawdzięcza wspaniałym zabytkom czasów starożytnych i średniowiecza. Werona ma jedną z nielicznych antycznych aren, dwa mosty nad Adygą – jeden starożytny, drugi średniowieczny, zamek i kilka wspaniałych kościołów. Turyści płci męskiej głaskają pierś pięknej Julii.

 

Wywiad w „Dzienniku Wschodnim” (24.02.2016) z prof. Jerzym Bartmińskim – „Wałęsa powinien spocząć na Wawelu..” – i mój komentarz poniżej

„…W trakcie swojej pracy na UMCS zajmował się pan nie tylko dydaktyką, ale też uczestniczył w powstaniu uczelnianych struktur NSZZ „Solidarność”. Jak pan ocenia opublikowanie akt TW Bolka i zamieszanie wokół Lecha Wałęsy?

– To smutny przypadek. Od dawna wiemy, że Wałęsa „coś tam” podpisał, do czego sam się kiedyś przyznał. Teraz wiemy trochę więcej, ale wiemy na pewno, że po roku 1976 zerwał współpracę. Nawrócił się, tak jak św. Paweł, św. Augustyn, św. Franciszek, najpierw grzesznicy, a potem wielcy święci. Liczy się bilans wszystkich dokonań, a nie błędy młodości. A Wałęsa dokonał rzeczy wielkich, był wodzem w walce i doprowadził do zwycięstwa, nie dał się skusić komunistycznej władzy, „nie pękał” – jak to krótko ujął Władysław Frasyniuk. Ja osobiście podziwiam go za to, że bez jednego strzału wyprowadził wojska rosyjskie z Polski, dokonał tego, czego nie udało się pokoleniom bohaterskich Polaków. Przegraliśmy Powstanie Listopadowe i Powstanie Styczniowe, a Wałęsa dogadał się z Jelcynem po dobrej woli i osiągnął sukces, epokowy. Za to należy mu się pomnik, a w przyszłości (ale oby żył jak najdłużej!) pochówek na Wawelu. Że zawistni rodacy go poniewierają? Pamięć o nich przepadnie, a Wałęsa zostanie Wałęsą”.

– „Amicus Plato – sed magis amicis veritas” – Panie profesorze – niech Pan nie porównuje Wałęsy do św. Pawła i św. Augustyna. „Bolka” poznaje się i bez teczki – „po owocach” – po „lewej nodze” i po esbeku, Mietku Wachowskim. Pan Wałęsa nie rozliczył się z przeszłością i nie pokajał przed narodem, jak św. Paweł. Porównanie Wałęsy do św. Pawła i św. Augustyna – w sensie ich ideowego nawrócenia, jest bluźnierstwem. To nie Wałęsa sam się rozliczył ze swoich haniebnych czynów – tylko był stopniowo demaskowany, przed czym bronił się zawzięcie, jak piskorz. Panie profesorze – miałem i mam nadal szacunek dla Pana – pamiętam dobrze Pana z czasów wspólnej działalności w latach osiemdziesiątych. Ale z wiedzy nie robi się religii! Sprawa Wałęsy powinna trafić do Sądu Najwyższego – niech zespół grafologów (również zagranicznych, jako niezależnych) orzeknie, czy te dokumenty – donosy i pokwitowania pieniędzy są prawdziwe, czy są fałszywe. A jeśli tak – to jak kapusia, który notorycznie temu zaprzecza, uznawać za bohatera narodowego?! Dziwię się Panu, że ma Pan tak rozmytą wrażliwość na prawdę. Wojciech Górski.

Nie wiem, kiedy będzie fara…

Nie wiem, kiedy będzie fara.
Komitet już powołany,
Odbudowy snuje plany.
Miła jest każda ofiara.

Była fara bardzo stara.
Kościół został rozebrany,
Prikaz został wykonany
– Taka była wola cara.

Kto chce – niech się teraz stara.
Czy to z cegły, czy też szklany,
Kościół ma być zbudowany.
Choć muzeum – ale fara.

Wojciech Górski,

– według Adama Mickiewicza:

„Nie dbam, jaka spadnie kara,
Mina, Sybir, czy kajdany,
Zawsze ja wierny, poddany,
Pracować będę dla cara…”